Wolę klepać kod w php niż bawić się w stylowanie stron lub projektowanie grafik. Dzięki temu nie potrzebuję w zasadzie Windowsa, a Linux zaspokaja wszystkie moje softwarowe potrzeby. Niestety czasami jednak muszę wklepać kilka reguł css-owych. W końcu nie mogę się z każdą pierdołą zwracać do znajomego web-developera. W takich, rzadkich przypadkach pojawia się potrzeba uruchomienia Windowsa choć by po to aby sprawdzić jak dana strona wygląda w Internet Explorerze 6. Aż dziw bierze, że niektórzy jeszcze tego używają?
Powiecie, że jest coś takiego jak IE4Linux, a ja wam odpowiem, że strony w IE4Linux nie wyglądają tak samo jak w IE zainstalowanym na Windowsie
Jeśli jesteście „zawodowcami” możecie podarować sobie IE4Linux podobnie zresztą, jak używający Windowsa mogą sobie podarować IETestera. To są niuanse, drobne różnice w renderowaniu czcionek, marginesów, dopełnień itp., nie mniej każdy kto toczył kiedyś bój o 2px wie o co chodzi. Tak na marginesie wspomnę, że ciekawie zapowiada się projekt Expression Web SuperPreview, ale nie miałem z nim dotychczas w praktyce do czynienia więc powstrzymam się od opinii.
Czyli zostaje Windows, a najlepiej trzy Windowsy z trzema wersjami Internet Explorera. Powiedzmy, że wersje < 6 można sobie podarować. Jak większość posiadaczy laptopów, również ja mam oryginalnego Windowsa, jednak mam na nim zainstalowaną tylko jedną wersję IE, a do tego nie lubię być zmuszany do wylogowywania się z Linuxa i uruchamiania microsoftowego systemu tylko po to aby zobaczyć jak wygląda strona www, nad którą aktualnie pracuję. Idąc z duchem czasu postanowiłem wiec wypróbować wirtualizacji. Swego czasu Microsoft udostępnił obrazy wirtualnych maszyn ze specjalnie przygotowanymi wersjami Windowsa XP dla webdeweloperów. Uruchomić je można korzystając z oprogramowania Virtual PC.
Będąc szczęśliwym posiadaczem mało używanego Windowsa zapragnąłem stworzyć swoją wirtualkę i uruchomić „okna” pod Linuxem. Poczytałem troszkę o różnych narzędziach do wirtualizacji i ostatecznie postanowiłem użyć qemu akceleracją kqemu.
Do uruchomienia przydatne okazały się dokumentacja qemu oraz tutorial QEMU – HowTo opisujący krok po kroku instalację i „aktywację” kqemu. Poszukując informacji na temat możliwości zwiększenia pojemności wirtualnego dysku trafiłem też na ciekawy artykuł qemu i WindowsXP dysko żerca edition.
Pewien problem sprawiło mi zagadnienie wymiany danych między systemem gospodarzem, a wirtualnym gościem, ale tylko dlatego, że nie mogłem się zdecydować czy wybrać sambę, ftp-a, czy może współdzielenie jakiegoś wirtualnego dysku wymiany. Najłatwiejsze okazało się postawienie serwera ftp na Linuksie i łączenie z nim za pomocą ftp.

